Impreza rozpoczęła się w piątek po południu. Bezpośrednio po opuszczeniu samochodów dało się odczuć, nieprzemijającą przez kolejne dni pobytu, Węgierską gościnność, niepowtarzalny brotherhood i chęć dzielenia się wszystkim, czym węgierskie winnice i domowe gorzelnie bogate. Po przebraniu w mundury, razem z oddziałem huzarów ruszyliśmy na przemarsz przez miasteczko, informując mieszkańców o imprezie i zachęcając do wzięcia w niej udziału. Po dotarciu pod miejscowy ratusz i wysłuchaniu przemówienia, związanego zapewne z rocznicą, wszyscy uczestnicy poczęstowani zostali palinką. Kolejny przystanek na trasie to poczęstunek kilkoma rodzajami lokalnego wina.
Sobota rozpoczęła się od przemarszu wszystkich uczestników pod pomnik upamiętniający bitwę i zwyczajowemu złożeniu hołdu poległym. Następnym punktem programu były zawody nieco przypominające nasze Militari. Kawalerzyści min. rzucali dzidą i przeciągali działo. W późnych godzinach popołudniowych miała miejsce właściwa inscenizacja bitwy. Odgrywany przez nas Legion otrzymał zadanie obrony sztandaru przed zakusami nieprzyjaciela. Jak można się domyślać zadanie wypełniliśmy wzorowo. Ciekawostką potyczek pod Bükkaranyos jest stosunek kawalerii do jednostek pieszych - stąpający po ziemi na własnych nogach, stanowili jedynie około 20% uczestników, reszta to kawaleria.
W niedziele na zakończenie imprezy odbył się kilkunastu kilometrowy bieg patrolowy.