×

Błąd

Expected response code 200, got 403 Forbidden

Forbidden

Error 403

Było zimno, było deszczowo, ale tak koleżeńsko, jak zwykle dotąd!

Obozowisko było pewną nowością na Jonkowie. Nikt nie nocował już w szkole, wszyscy zostali ulokowani „historycznie” w całkiem sympatycznym miejscu i rozbili namioty. Trudności z zaprowiantowaniem nie odnotowano, produkty były na czas, smaczne i świeże.

Było mądrze – Sławek Skowronek z właściwą sobie godnością snuł opowieści podczas audycji na żywo zatytułowanej „Wehikuł czasu”.

Było pobożnie. Co prawda mnicha bardziej można porównywać do legendarnego braciszka Tucka, ale obecność i interwencja kłodzkiego Padre zapewniła nam piękne słońce w czasie inscenizacji, najwyraźniej ktoś na górze nie miał nic przeciwko „teatrum”.

Było głośno. W czasie obozowej inscenizacji oficer XII PP XW trzykrotnie w niewybrednych słowach spędzał żołnierzy na musztrę… Chyba opłaciło się, bo koledzy jak zawsze zachwycili zajadłością w boju.

Było ciężko, ale trzech naszych artylerzystów pod wodzą Szkota dzielnie ćwiczyło manewry działa z przodkiem. Przeżyliśmy trudne chwile. Wroga chorągiew już, już radowała się zdobyciem „Jadwini”, ale z odsieczą przybył II PP XW!

Po bitwie był odpoczynek, mniej i bardziej poważne „nocne rekonstruktorów rozmowy”, mniej i bardziej wybredne żarty… Podsumowując – Jonkowo powinno być obowiązkową pozycją w grafiku grup odtwarzających epokę wojen napoleońskich.

KK

P.S.: Artykuł jest honorowo sponsorowany Remika, polecającego uwadze Szanownych Czytelników rewelacyjne lampki, oraz Domela, który zaprezentował na Jonkowie kilka manierek ;)